L'oreal True Match - recenzja podkładu

Dziś będzie pierwsza recenzja podkładu na moim blogu. Z tego powodu zacznę od wypisania czego oczekuję od podkładu, aby nazwać go dobrym. Przede wszystkim musi być świetnie kryjący dlatego, że jestem posiadaczką cery tłustej z licznymi niedoskonałościami, przebarwieniami, o nierównej strukturze. Druga niezwykle ważna dla mnie cecha to trwałość – skoro podkład ma być kryjący, to byłoby źle, gdyby szybko znikał z twarzy – w moim przypadku potrzebuję trwałości co najmniej na 10 godzin. Kolejnym aspektem na jaki zwracam uwagę to cena – nie kupiłabym podkładu, który kosztuje więcej niż 50 zł (choć na szczególną okazję byłabym w stanie nabyć podkład Make Up For Ever HD – ponieważ to najlepszy podkład, który do tej pory miałam okazję używać, dużo lepszy niż Estee Lauder Double Wear). Cecha istotna, ale nie pierwszorzędna to matowienie skóry, gdyż moja skóra bardzo szybko zaczyna się świecić.

Dla zainteresowanych wklejam opis podkładu słowami producenta: Koniec poszukiwań. Koniec pomyłek. Idealne dopasowanie do koloru skóry. Formuła podkładu, wzbogacona o ultra drobne pigmenty, idealnie rozprowadza się na skórze i podkreśla jej naturalny kolor. Perfekcyjny wygląd bez smug, grudek i efektu maski. Technologia łączenia składników pozwala na uzyskanie jednolitej, aksamitnej konsystencji dla perfekcyjnego dopasowania ze strukturą skóry. Pełna harmonia podkładu ze skórą. Składniki formuły oferują nawilżenie skóry przez 8 godzin (test instrumentalny). Świeży wygląd skóry przez cały dzień.

Jak to wygląda w moim odczuciu? Zacznę od tego, że podkład True Match stosowałam już wcześniej, jakieś dwa, trzy lata temu. Kupiłam go w Rossmannie wówczas z polecenia koleżanki i bardzo mi odpowiadał. Oryginalnie podkład mieści 30 ml. Jestem zadowolona. Podkład ma świetne krycie – już po jednej warstwie koloryt cery jest wyrównany. Dla mocniejszego krycia nakładam dwie warstwy i to mi w zupełności wystarcza. Świetnie rozprowadza się po skórze (ja używam w tym celu pędzla typu flat top). Odnoszę wrażenie, że cera jest jakby wygładzona. Tak jak pod cienie zawsze stosuję bazę, tak pod podkład za każdym razem nakładam krem matujący. Kolor rzeczywiście stapia się ze skórą, nie ma mowy o sztucznym efekcie maski. Opakowanie jest bardzo solidne, wykonane ze szkła i wyposażone w pompkę. Producent oferuje wiele odcieni do wyboru. Trwałość jest dość długa – jeśli nie majstrujesz za dużo przy twarzy to powinien utrzymać się przynajmniej 9 godzin. W moim przypadku późnym popołudniem zaczynam się mocno świecić. Konsystencja podkładu jest płynna, łatwa do aplikacji, nie zastyga szybko na skórze, tak jak dzieje się to w przypadku innych podkładów. Nie zauważyłam, by podkreślał suche skórki lub zapychał cerę. W Rossmannie organizowane są regularnie na niego promocje, natomiast na Allegro dostaniecie go już za 30 zł. Ja mogę powiedzieć tylko tyle, że bardzo go polecam i przypadł mi do gustu. Potwierdza to kolejny raz ,że L’oreal ma kolorówkę naprawdę porządnej jakości. Mówię o tym podkładzie:
 Zdjęcia można powiększyć.
 etykiety
Z serii true match posiadam także:
 oraz
który zrecenowałam już tu:

:-)
Pozdrawiam

3 komentarze:

  1. Kusząca recenzja :) Lubię mocno kryjące i trwałe podkłady, taki efekt daje mi Revlon CS. L'oreal mam planach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna recenzja. Też mam cerę mieszaną z tłustą strefą T ale niedoskonałości prawie w ogóle, więc dla mnie najważniejsze jest matowienie cery. Mogłabyś mi napisać jak to dokładnie z tym matem wygląda?

    Pozdrawiam, looklikemylove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. ja niestety świecę się bardzo szybko i dość mocno. w przypadku tego podkładu mat znikał już po około trzech godzinach od nałożenia makijażu i wymagał użycia bibułek.

    OdpowiedzUsuń